Artkuły: Yoga & Health, Luty 2010; “If you want to be happy, be kind” (tłumaczenie)

Jeśli chcesz być szczęśliwy, bądź życzliwy!

autor: Dr David Hamilton

“Oto moja prosta religia. Nie potrzeba dla niej budować świątyni; nie potrzeba skomplikowanej filozofii. Nasz własny mózg, nasze własne serce - oto nasza świątynia; filozofią jest życzliwość”.

Jego Świątobliwość XIV Dalai Lama, Tenzin Gyatso

Liczne badania naukowe potwierdzają, że życzliwość może sprawić, że będziemy bardziej szczęśliwi. Może pomóc zmniejszyć objawy depresji i poprawić nasze relacje z innymi. Wpływa korzystnie na serce i układ immunologiczny, a najnowsze badania wskazują nawet, iż może przedłużyć nasze życie.

Podobne korzyści przynosi współczucie. Najnowsze odkrycia dotyczące „nerwu współczucia” - nerwu błędnego (nervus vagus) - sugerują, że współczucie może odgrywać znacznie większą rolę w zachowaniu dobrego zdrowia, niż wcześniej przypuszczano - redukując stany zapalne, które towarzyszą licznym stanom chorobowym, w tym chorobom serca i rakowi.

Wdzięczność również jest ekstremalnie korzystna dla zdrowia. Zmniejsza depresję, sprawia, że czujemy się bardziej szczęśliwi, poprawia jakość naszych relacji, stanowi dobrą terapię bezsenności i może pomóc nam żyć dłużej. To tylko niektóre spośród konkluzji, będących wynikiem stale rosnącej liczby badań na polu psychologii pozytywnej.

Również przebaczenie ma korzystny wpływ na nasze zdrowie. Badania wskazują, że znacząco zmniejsza ból, złość, stres, niepokój i depresję i daje nadzieję na przyszłość. Wpływa również korzystnie na serce, redukując ciśnienie krwi i poprawiając jej przepływ w organizmie.

Dobra jakość naszych relacji międzyludzkich również jest korzystna dla naszego zdrowia. Dobre relacje związane są z większą żywotnością i znacznie obniżonym ryzykiem chorób serca. Ludzie będący w dobrych relacjach z innymi są generalnie zdrowsi niż ci, których relacje z innymi są niedobre, lub osoby społecznie izolowane. Za ten stan rzeczy częściowo odpowiedzialna jest podstawowa „molekuła życzliwości”, znana pod nazwą oksytocyny. Gdy spotykamy się z kimś, oksytocyna wydzielana jest do naszego mózgu i ciała. Jej wpływ jest wieloraki, włączając w to zwiększenie naszego zaufania i hojności, wspomaganie w utrzymaniu obniżonego ciśnienia krwi, szybsze gojenie się ran, a nawet zapobieganie uszkodzeniom systemu sercowo-naczyniowego.

Wpływ kochającego, pełnego życzliwości środowiska jest kluczowy dla rozwoju mózgu dziecka. W porównaniu z dziećmi zinstytucjonalizowanymi, dzieci, które dorastały w stabilnych domostwach, wykazują znaczne różnice w strukturze mózgu.

Życzliwość jest naszą naturą. Ludzki mózg i system nerwowy ewoluowały w długim okresie czasu w środowisku bliskich, kooperatywnych kontaktów z innymi, w którym zachowanie życzliwe było niezbędne dla naszego przetrwania. W zasadzie jesteśmy genetycznie zaprogramowani na bycie życzliwymi. Dlatego życzliwość jest dla nas tak dobra. Również dlatego, gdy nie okazujemy życzliwość czy współczucia, wdzięczności czy przebaczenia, nasz system nerwowy staje się napięty i ma to negatywny wpływ na nasze zdrowie.

Jedną z form życzliwości, jaką łatwo jest zatracić, jest bycie życzliwym w stosunku do samego siebie. Zasadniczo niewielu  z nas potrafi dobrze o siebie zadbać.

Życzliwość jest najlepszym lekarstwem

„Nie możemy w tym świecie dokonywać rzeczy wielkich, możemy dokonywać rzeczy małych z wielkiej miłości”

Matka Teresa z Kalkuty

W badaniu wykonanym w 2000 roku 122 przypadkowo wybranym osobom wręczono kwiat. Każda z obdarowanych osób zareagowała pozytywnie, kobiety nieznacznie bardziej pozytywnie od mężczyzn. Autorzy badania wskazali, że w dzisiejszym współczesnym, „szybkim” społeczeństwie ludzie nauczyli się dbać głównie o swoje interesy, znacznie mniej myśląc o innych ludziach. Konkludując, napisali: „Stało się to taką rutyną, że zapomnieliśmy, jak być życzliwymi dla obcych ludzi, dla czystej przyjemności pomagania bliźniemu”.

Miło jest być życzliwym i miło również jest korzystać z czyjejś życzliwości. Dzięki temu wszyscy czujemy się lepiej.

A czy wiecie, że życzliwość jest cechą bardziej atrakcyjną niż ładny wygląd? Do takiej konkluzji doprowadziło obszerne badanie przeprowadzone na 10 047 młodych ludziach w wieku 20-25 lat z 33 krajów na 6 kontynentach i pięciu wyspach. Uniwersalnie, bez wyjątków, we wszystkich kulturach, zapytani, jaką cechę najwyżej ceniliby u partnera, młodzi ludzie na pierwszym miejscu stawiali życzliwość. Życzliwość przebiła takie cechy, jak ładny wygląd i finansowe perspektywy - zarówno u kobiet jak i u mężczyzn.

Życzliwość nie tylko zwiększa naszą atrakcyjność, lecz jest też korzystna dla naszego zdrowia, zarówno fizycznego jak i umysłowego. W 2008 roku UK Government Orfice for Science opublikowało dokument „Foresight Mental Capital and Welbeing Project”. Zebrane dane z wielu różnych dziedzin związanych ze zdrowiem umysłowym połączone w końcowym raporcie wskazują, iż jednym z „pięciu sposobów na zachowanie umysłowego zdrowia” jest „dawanie”.

Jeśli chcesz być szczęśliwy, bądź życzliwy

Badanie wykonane w 2008 roku przez naukowców z University of British Columbia w Kanadzie wykazało, że wydawanie własnych pieniędzy na innych jest pewnym sposobem na zwiększenie własnego uczucia szczęścia. W podsumowaniu zaznaczono, że osoby, które pomagały innym, rzadziej przeziębiały się, rzadziej cierpiały na grypę i migreny, mniej się przejadały, a nawet sypiały lepiej. Osoby cierpiące na tocznia, które pomagały innym, donosiły o mniejszych bólach, zaś cierpiący na astmę odnotowywali nieznaczne zmniejszenie objawów. Nawet pacjenci po operacjach szybciej dochodzili do siebie, jeśli pomagali innym.

A więc, czy chcecie być szczęśliwsi i cieszyć się wszystkimi korzyściami, jakie stan ten ze sobą niesie? Bądźcie życzliwi. To miał na myśli JŚ Dalai Lama, gdy mówił: „Gdy czujemy miłość i życzliwość w stosunku do innych, nie tylko pomaga to im odczuwać miłość i troskę z naszej strony, lecz pomaga też nam rozwinąć wewnętrzne poczucie szczęśliwości i spokoju”.

Życzliwość jako sposób na depresję i inne problemy psychologiczne znana jest w psychologii już od jakiegoś czasu. W XVIII-wiecznej Europie pojawił się rodzaj terapii znany jako „terapia moralna”. W 1796 Angielski kwakier William Tuke założył York Retreat, w którym ostatecznie 30 pacjentów zamieszkało, tworząc niewielką społeczność. Nie otrzymując leków i nie będąc poddawanymi żadnym konwencjonalnym metodom terapii, leczeni byli życzliwością, współczuciem i szacunkiem (wcześniej wielu umysłowo chorych pacjentów było wiązanych, chłostanych lub zamykanych) oraz zachęcaniem do budowania moralnej siły. Kluczowym składnikiem ich powrotu do zdrowia było pomaganie innym.

Terapia ta upowszechniła się w USA, gdzie była pierwszą oficjalną formą opieki psychiatrycznej, popularną w latach 20. i 30. XIX w. Praktykowano ją do roku 1875. Ówcześni psychiatrzy wierzyli, że ich metody prowadzą do „organicznej zmiany substancji mózgu”. Było to znaczące odkrycie, gdyż dziś wiemy, iż jest to faktycznie prawda.

W licznych badaniach naukowych udowodniono, że życzliwość skutecznie zmniejsza objawy depresji, zarówno w krótkim, jak i w długim okresie czasu. Wieczór spędzony na pomaganiu innym działa przeważnie znacznie korzystniej niż środek antydepresyjny. Ponadto badanie przeprowadzone w 2004 roku na grupie osób powyżej 85 roku życia odkryło silne powiązanie między altruizmem (bezinteresowną troską o dobro innych) a szczęściem. Okazało się, że ci spośród badanych, którzy byli nastawieni najbardziej altruistycznie, byli też najszczęśliwsi i zdradzali mniejsze objawy depresji.

Będąc symptomem depresji, silne, wewnętrzne skupienie na sobie jest również symptomem problemów behawioralnych u niektórych dzieci. Programy promujące postawę życzliwości, zachęcające do skierowanej na zewnątrz troski o szczęście i dobro innych, okazały się być pomocne dla takich dzieci.

Życzliwość jest kluczowym stopniem w 12 stopniowym programie terapii AA. Wychodzący z nałogu alkoholicy pomagają sobie nawzajem przechodzić przez trudny czas, zaś życzliwość gra istotną rolę w ich powrocie do zdrowia. Na poziomie chemicznym, niektóre dowody wskazują na to, że życzliwość wpływa na te same obwody nerwowe, co uzależniające narkotyki. „Haj” pomagającego częściowo związany jest z uwalnianiem w mózgu wewnątrzpochodnych opiatów. Morfina i heroina są opiatami, lecz opiaty wewnątrzpochodne to te, które organizm produkuje sam. Są one naturalnymi, chemicznymi substytutami alkoholu i innych narkotyków. Tak więc jedynym rodzajem „haju” doświadczanym przez powracające do zdrowia osoby uzależnione, które oferują innym swoją pomoc, jest „haj” pomagającego.

Podobnie jak opiaty w naszym mózgu, gdy jesteśmy życzliwy, uwalniane są serotonina i dopamina. To pomaga podnieść nasz nastrój i odczuwać nastrój bardziej pozytywny i optymistyczny. Dodatkowo, gdy życzliwość obejmuje interakcję pomiędzy dwojgiem ludzi, produkowany jest hormon zwany oksytocyną, który pomaga wzmocnić więzi z innymi, sprawiając, że czujemy z nimi lepszą łączność. Tak więc bez względu na to, czy życzliwość zmniejsza naszą depresję, czy zwiększa nasze uczucie szczęścia, substancje chemiczne, jakie produkowane są w mózgu, przyczyniają się do umocnienia tych nowych uczuć w naszym organizmie na poziomie chemicznym.

W dłuższym okresie czasu praktyka życzliwości przeprogramowuje mózg w taki sposób, że osoba cierpiąca wcześniej na depresję, zaczyna się czuć ogólnie dobrze. Mózg przyzwyczaja się do nowych poziomów opiatów, serotoniny, dopaminy i oksytocyny, podobnie jak mięśnie przyzwyczajają się do zwiększonej elastyczności u kogoś, kto praktykuje jogę czy gimnastykę.

Pomaganie innym stanowi również dobre antidotum przeciwbólowe. Zdaniem niektórych osób cierpiących na chroniczne bóle, może być równie skuteczne, jak leki przeciwbólowe. Dla niektórych jedyną formą ulgi, jakiej doznają w swojej dolegliwości jest oddanie się pomaganiu innym.

Uważa się, iż za przeciwbólowe działanie mocy życzliwości po części odpowiadają opiaty wewnątrzpochodne zwane endorfinami. Badania dowodzą, iż wiążą się one z komórkami w części mózgu odpowiedzialnej za przesyłanie bólu, zastępując substancje transmitujące sygnały bólowe i w ten sposób przerywając transmisję sygnałów bólowych w mózgu.

Zaraźliwa życzliwość

Innym efektem życzliwości jest to, że jest ona zaraźliwa. Przebywanie w otoczeniu osób życzliwych, może sprawić, że sami staniemy się bardziej życzliwi i zdrowsi; podobny efekt wywołuje nawet zwykłe oglądanie ich w telewizji. W badaniu przeprowadzonym w 1988 roku przez naukowców z Harvard University 132 studentów oglądało 50 minutowe nagranie prezentujące Matkę Teresę dokonującą aktów życzliwości. Pod koniec oglądania, studentom pobierano wymaz śliny, by zmierzyć poziom istotnego składnika ich systemu immunologicznego, znanego jako immunoglobulina ślinowa A (s-IgA), która stanowi pierwszą linię obronną organizmu przed patogenami zawartymi w pożywieniu. Jej poziom wyraźnie podniósł się i był nadal podniesiony w godzinę później, co naukowcy tłumaczą faktem, iż studenci „nadal rozmyślali na temat miłosnych relacji charakterystycznych dla filmu”. Jednym słowem - nawet zwykłe oglądanie aktów życzliwości może ochronić nas przed chorobami. Nazwano to czule „efektem Matki Teresy”.

Czynnik zaraźliwości ma szczególne znaczenie dla dzieci, które w sposób naturalny kopiują zachowania otoczenia. Wiele mówi się o niebezpieczeństwie pozwalania małym dzieciom na oglądanie filmów pełnych przemocy, co jednak z pokazywaniem dzieciom życzliwości w TV?

Życzliwość stanowi również jeden z czynników zabezpieczających nas przed procesem starzenia. W 1999 roku przeprowadzono badanie na 1972 mieszkańcach Kalifornii, na zlecenie Buck Institute for Age Research. Okazało się, że wśród osób, które oznaczono jako „wysoce ochotnicze”, które działały w dwóch lub trzech różnych organizacjach jako wolontariusze, stopa śmiertelności byłą o 44% niższa.

Medytacja miłosnej życzliwości

Pewnym antidotum na stresy i napięcia współczesnego życia, bez względu na problem, jaki nas trapi, jest medytacja. Liczne badania dowodzą, że wzmacnia ona nasz system immunologiczny, działa korzystnie na serce, zmniejsza objawy depresji, pomaga zmniejszyć ból, spowolnić starzenie się i poprawić ogólną kondycję umysłową i emocjonalną.

Buddyjska „medytacja miłosnej życzliwości” (znana również jako metta) jest dobrze znaną techniką medytacyjną, która rozgrzewa serce medytującego i, w miarę postępów w praktyce, rozwija w nim miłość i sympatię względem wszystkich, których zna i których kiedykolwiek znał.

Korzyści płynące z jej uprawiania są znaczące. W 2008 roku przeprowadzono badanie pod kierunkiem psycholog Barbary Fredrickson z University of North Carolina w Chapel Hill, przeprowadzone na 139 osobach, które wykazało, że 7-tygodniowa, codzienna medytacja miłosnej życzliwości zwiększyła u uczestników doświadczenie pozytywnych emocji na co dzień, w tym: miłości, radości, wdzięczności, zadowolenia, nadziei, dumy, zainteresowania, wesołości i podziwu. To na wiele różnych sposobów wpłynęło na ich życie. Zaczęli odczuwać większe poczucie celowości i większą kontrolę nad swoim życiem. Odczuwali nawet bardziej optymistyczny nastrój. Cieszyli się również z poprawy w jakości swoich relacji z innymi oraz ogólnej kondycji zdrowotnej. Te pozytywne skutki ostatecznie doprowadziły ich do większego poczucia życiowego zadowolenia.

Inną korzyścią eksperymentu było to, że efekt pozytywny powoduje efekt pozytywny. Zwiększenie pozytywnych emocji odczuwane po każdym kolejnym tygodniu medytacji zwiększało się w miarę rozwoju praktyki. W pierwszym tygodniu, używając znanej skali Likerta, wzrost pozytywnych emocji wynosił 0,06 jednostki na każdą godzinę medytacji, jednak po siedmiu tygodniach praktyki jednak godzina medytacji generowała wzrost pozytywnych emocji równy 0,17 jednostki.

W innym badaniu dowiedziono, że medytacja miłosnej życzliwości stanowi skuteczny środek zmniejszający ból. W 2005 roku badaniu poddano grupkę osób cierpiących na chroniczny ból pleców. Ośmiotygodniowy kurs medytacji miłosnej życzliwości znacząco zmniejszył ból, uczucie niepokoju, złość i stres. Inne badanie wykazało, że pomaga ona również w budowaniu więzi międzyludzkich.

Jeśli chcielibyście sami spróbować medytacji miłosnej życzliwości, oto kilka przydatnych instrukcji:

  1. Zacznijcie, usiadłszy w wygodnej pozycji. Rozluźnijcie się i skupcie się na oddychaniu - oddychajcie w powolnym, wygodnym rytmie.
  2. Teraz skierujcie swoją uwagę na serce i powiedzcie, głośno lub w myślach: „Niech w mym sercu zagości dobro. Niech w mym sercu zagości szczęście. Niech w mym sercu zagości spokój”.
  3. Pomyślcie o kimś, kogo kochacie lub na kim wam zależy. Teraz powiedzcie, głośno lub w myślach: „Niech w twoim sercu zagości dobro. Niech w twoim sercu zagości szczęście. Niech w twoim sercu zagości spokój”.
  4. Wykonajcie to oddzielnie dla każdej ukochanej osoby. Jeśli chcecie, możecie nazywać te osoby indywidualnie, wstawiając ich imię w miejsce „twoim”.
  5. Następnie przejdźcie do kolejnych osób obecnych w waszym życiu - przyjaciół, kolegów z pracy, ludzi, których spotykacie od czasu do czasu - i powtarzajcie ten sam proces, podstawiając ich imiona.
  6. Na koniec przejdźcie do osób, z którymi nie jesteście w dobrych stosunkach. Poszerzajcie krąg osób, aż będziecie życzyć dobra, szczęścia i spokoju całemu światu, włączając w to ludzi, których uważacie za swoich wrogów.

Nie musicie za jednym razem przechodzić pełnego kręgu. W krótszej wersji ćwiczenia życzycie dobra, szczęścia i spokoju tylko tym, których kochacie. Możecie dobrowolnie regulować szerokość kręgu.

Jako regularnie medytujący od 2000 roku mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, iż odnotowałem korzyści akumulacji czasu poświęconego medytacji. W okresie czasu, gdy nie medytuję regularnie, gdy przekonuję sam siebie, że są rzeczy ważniejsze do zrobienia w tym 20-minutowym okresie czasu poświęconego na medytację, w ciągu 24 godzin doby, korzystny wpływ spokojnego umysłu stopniowo opuszcza mnie i jest stopniowo zastępowany przez uczucie stresu, w miarę jak moje życie staje się żonglerką zawodowymi obowiązkami.

Na zakończenie

Tak więc życzliwość jest dla nas niezwykle korzystna, jednak nie jest ona taką tylko dla nas. Jest też korzystna dla tych, do których jest skierowana. W zasadzie naszą główną motywacją, gdy okazujemy komuś życzliwość, jest pomoc.

W głębi naszych serc jesteśmy dobrzy. Tak ukształtowała nas ewolucja. Kiedy wyrażamy naszą dobroć poprzez bycie życzliwym, wszyscy wokół odnoszą z tego korzyści.

Leave a Reply

Strony